Lalka
kostiumowy dramat obyczajowy
Netflix
2026
miniserial
Paweł Maślona
Sandra Drzymalska, Tomasz Schuchardt, Dariusz Chojnacki, Magdalena Cielecka, Jacek Braciak, Piotr Adamczyk
Jan Kwieciński
Serial „Lalka” zaczyna się filozoficznie i dramatycznie zarazem. Rzecki zastanawia się nad motywacją Wokulskiego. Czy tęsknił za miłością, czy może za śmiercią. Potem widzimy wybuch budynku. Przez chwilę widać szyld sklepu Wokulskiego. Domyślamy się z tego prologu, że będzie dramatycznie. Lecz opowieść zaczyna się od Izabeli Łęckiej. To ją poznamy najpierw. widzimy ją w kilku sytuacjach życiowych. Tata Łęcki jest skacowany. Tania pokojówka kojarzy się Izabeli ze znienawidzonym słowem, które niedawno poznała: oszczędzanie. Następnie Izabela udaje się na wykład feministyczny.
Teraz dopiero pora na Wokulskiego. Wraca z wojny rosyjsko-tureckiej, podczas której robił interesy. Wyjeżdżając zabrał ze sobą 30 tysięcy rubli. Pomnożył je dziesięciokrotnie. Dopytuje o Izabelę, w której się zakochał. Widz się łatwo tego domyśli nawt, gdy nie czytał książki. Kiedyś bym się żachnął. Nie czytał? Jak to? Teraz wiem, że takich to są tysiące. Widz może się również domyślić, że Izabela wie, kim jest Wokulski i nim pogardza. Upokarza go na balu. Ona uważa, że bale są nudne, więc może czyni to dla rozrywki. Wokulski zaś być może ratuje jej życie, a być może chroni przed skandalem, gdy powstrzymuje jej epuzera Alfreda przed popełnieniem samobójstwa. Chce on bowiem strzelić sobie w łeb środku balu na oczach wszystkich. I w tym momencie przypomniałem sobie scenę z „Martina Edena”. Gdy Brisenden zdumiony pyta Martina: i to wszystko dla niej, tej przywiędłej samiczki?
Ruth z powieści Londona i Izabela z serialu Maślony są do siebie bardzo podobne. Z jednej strony łudzą się, że stanowią jakąś intelektualną awangardę, a z drugiej są pretensjonalne i powierzchowne. Nie mów hop, póki nie przeskoczysz, więc dajmy szansę serialowej Izabeli, przecież to dopiero pierwszy odcinek. Zauważyłem ciekawy efekt muzyczny. Jest to kilka taktów powtarzających się dość natrętnie w różnych scenach. Podobny nieco do znanego motywu z „Gry o tron”. Chyba to celowy zabieg.
Arystokratyczna patologia i parweniusz
Tomasz Łęcki to alkoholik i hazardzista. Jacek Braciak przedstawił tę postać fenomenalnie. Doskonała jest scena, gdy Izabela uświadamia pijanemu ojcu, że w zasadzie to za klacz imieniem Margo sprzedał córkę. Oczywiście w sensie symbolicznym. Arystokratka oznajmia też samemu Wokulskiemu, że jej sfera nigdy go nie zaakceptuje. Czy zrobiło to na nim wrażenie? Chyba już nie, bowiem Wokulski wie o tym doskonale. W zasadzie znosi upokorzenia ze strony arystokratów bezustannie. Pamiętajmy jednak, że jego majątek jest dla nich rzeczą tak niebotycznie wielką, iż nie są w stanie swoimi małymi rozumkami tego ogarnąć. On zaś potrafi być zimny i bezlitosny. Klacz Margo, którą podarował Łęckiemu, chwilę wcześniej była własnością barona Krzeszowskiego. Widz widzi, że Wokulski w tej grze jest lepszy. Upokarza arystokratę wygrywając konia, a chwilę potem darowuje konia następnemu arystokracie. Izabela jest załamana i nieszczęśliwa dalej.
W kolejnym odcinku Izabela dość szybko zmienia się z damy przerażonej zainteresowaniem parweniusza Wokulskiego, w damę zainteresowaną pieniędzmi tegoż parweniusza. Tomasz Łęcki zaś się nie zmienia i dalej jest głupi ponad wszelką miarę. Festiwal upokorzeń, który trwa ku uciesze miejscowych baronów i hrabiów, kończy się pojedynkiem. Baron Krzeszowski dość nieopatrznie obraża Izabelę, chcąc zakpić z Wokulskiego. Ten zaś wyzywa go na pojedynek. W tle Rzecki nieśmiało emabluje służącą Mariannnę.
Lalka, czy nie Lalka?
Od sceny pojedynku zaczyna się czwarty odcinek. Warto może dodać, że tym, co arystokratów złości najbardziej jest sukces Wokulskiego. Mają się za elitę, a tymczasem parweniusz Wokulski jest staje się naprawdę kimś ważnym. Pojedynek z Krzeszowskim staje się momentem przełomowym. Czwarty odcinek serialu przyśpiesza. Akcja aż iskrzy od kolejnych dramatycznych wydarzeń. Śmierć Tomasza Łęckiego, który do samego końca był nadętym i głupim bufonem, diametralnie zmienia sytuację Izabeli. Przekonuje się, że w jej środowisku panna, która nie wyszła za mąż, moze zostać zesłana do klasztoru.
Ale odtąd nie będę już streszczał wydarzeń, bo kompletnie różnią się od pierwowzoru. Koniec z nudą, zanim przystąpicie do oglądania piątego odcinka, przygotujcie miseczkę chipsów, czy jakieś słodycze (o ile nie macie cukrzycy) i trzymajcie się foteli. Przyznam szczerze, że druga połowa serialu, podobała mi się coraz bardziej. Bo czyż nie mogło tak być? Sam Prus postawił wielki znak zapytania, gdy pisał o pogłoskach dotyczących tajemniczego zniknięcia Wokulskiego. Podobnież Izabela. Za to antypatycznego Starskiego spotyka to, na co zasłużył. Zobaczcie sami, ja tego serialu nie przekreśliłem. „Lalka” Prusa zawsze była dla mnie dziełem żywym, opowieścią o emocjach, materiałem do rozważań, a nie pomnikiem z brązu..

