Kto czyta, nie błądzi.

Samotność Anioła Zagłady. Ewa

Samotność Anioła Zagłady. Ewa Okładka Samotność Anioła Zagłady. Ewa
Robert J. Szmidt
science fiction, postapokalipsa
Skarpa Warszawska
2024
książka, epub, mobi
336

Załoga Międzynarodowej Stacji Kosmicznej obserwuje z orbity wybuch i przebieg totalnej wojny nuklearnej, która doprowadza do unicestwienia życia na Ziemi. Cudem ocalali astronauci muszą nie tylko przetrwać w kosmosie, ale spróbować wrócić na Ziemię, gdy to będzie możliwe.

„Samotność Anioła Zagłady. Ewa” – ta książka powstała po piętnastu latach od ukazania się pierwszej części. Pozwolę sobie zaryzykować tezę, że dalszy ciąg nie został przewidziany. Przyczyną jego powstanie jest być może kierunek, w którym zmierza nasza cywilizacja. Bohaterka nie ma na imię Ewa. Nazywa się Anna Hammond i dowodzi kilkoma astronautami, którzy właśnie zaczynają misję na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej

Misja dopiero się zaczęła, a już pojawiły się problemy. Zamiast potrzebnych astronautom przedmiotów potrzebnych do wykonania misji w module towarowym znaleźli oni duże ilości żywności i wody. Ładunki zostały dostarczone przez firmę ojca Anny Hammond i raczej nie ma mowy o pomyłce. Wkrótce potem astronauci stają się bezwolnymi obserwatorami armagedonu. Na Ziemi wybucha totalna atomowa wojna, a jej wynikiem jest całkowita zagłada życia na błękitnej planecie.

„Samotność Anioła Zagłady. Ewa” to ta sama opowieść, którą już pewnie czytaliście, ale widziana z kosmosu, nie z wnętrza silosów atomowych rakiet. Anna Hammond próbuje zorganizować załogę tak, aby udało się im przeżyć, a potem wrócić na Ziemię. Ale to nie będzie proste. Bez wsparcia Centrum Kontroli Lotów wszystko prawie przerasta możliwości astronautów. A przed nimi przynajmniej trzy lata w kosmosie. Szansa przeżycia i powrotu jest makabrycznie mała.

Pokonanie niemożliwych przeszkód okazuje się jednak możliwe i trójka astronautów wróci na Ziemię. Anna Hammond dowie się, jaka była przyczyna tej globalnej wojny. Tak samo, jak dowiedział się nieco wcześniej Adam Sawyer, a którego zobaczyła w chwili jego śmierci. Tym razem autor zostawił, niewielką i tylko trochę uchyloną furtkę do nadziei.