Bardzo prosta i mało oryginalna fabuła, przeciętne aktorstwo, fatalne automatyczne tłumaczenie napisów po polsku. Brak sensownego zakończenia.
science fiction
Nieodległa przyszłość Los Angeles to wynik pesymistycznych wizji rozwoju obecnej sytuacji w USA. Rośnie bieda, a z nią przestępczość. I wtedy pojawia się sędzia Maddox.
Powietrze jest tak skażone, że noszenie masek filtrujących jest niezbędne, picie wody z kranu grozi zatruciem, ziemia jest zanieczyszczona i z trudem starcza czystej żywności, choć to też nie jest oczywistością.
„Gwiazdy w łańcuchach” to krwawe reality show w przyszłości, igrzyska w streamingu, w których skazani przelewają krew ku uciesze wiwatującej publiczności. Łączą reality show z gladiatorskimi arenami.
Wirus komputerowy, który zaraża wirtualną rzeczywistość, a potem przenosi się na ludzi w realnym świecie? To właśnie jest tytułowa Śnieżyca.
Na podstawie debiutanckiej powieści Stanisława Lema p.t. „Astronauci” powstał polsko-enerdowski film zrealizowany przez wytwórnie Kadr i Defa. Film nosi tytuł „Milcząca gwiazda.
Wojna w kosmosie stanowi w tej powieści pewien rodzaj dekoracji, symbolizuje walkę z wrogiem, który jest zdecydowanie obcy, z którym nie można negocjować, ani zawrzeć kompromisu.
Główną postacią jest Mahit Dzmare, ambasadorka małej, niezależnej stacji kosmicznej Lsel, która zostaje pilnie wezwana do Teixcalaanu, rozległego imperium obejmującego wiele układów planetarnych.
Wbrew potocznym wyobrażeniom koniec cywilizacji wcale nie musi oznaczać apokalipsy na miarę biblijnej Sodomy. Ludzkość nie będzie ginęła w płomieniach pożarów i piekle trzęsień ziemi.
Widz może czuć się zaskoczony pierwszymi scenami serialu, które – być może nie przypadkiem – nawiązują do „Terminatora”. Historia cywilizacji zaczyna się bowiem od wojny z inteligentnymi maszynami, które zagrażały ludziom.



