Milcząca gwiazda
science fiction
Youtube, VOD
1959
film pełnometrażowy
Kurt Maetzig
Ignacy Machowski, Lucyna Winnicka, Yôko Tani, Oldřich Lukeš, Günther Simon, Julius Ongewe, Mikhail N. Postnikov
Edward Zajiček, Hans Mahlich
Na podstawie debiutanckiej powieści Stanisława Lema p.t. "Astronauci" powstał polsko-enerdowski film zrealizowany przez wytwórnie Kadr i Defa. Film nosi tytuł "Milcząca gwiazda" i skupia się głownie na jednym wątku książki, a mianowicie na locie kosmicznym w kierunku Planety Wenus.
„Milcząca gwiazda” to adaptacja prozy Stanisława Lema. A dokładniej powieści „Astronauci”. Debiutancka powieść nosi piętno epoki podobnie jak film, który jest koprodukcją Polski i Demokratycznej Republiki Niemiec. Dziś widać jak źle się zestarzało to dzieło. Jak na czasy realnego socjalizmu to było osiągnięcie. Film kolorowy był wówczas rzadkością. Jednak realizacja – z perspektywy dzisiejszego widza – to paździerz. Nawet aktorzy grają jakby to była szkolna akademia.
W pierwszej powieści Lema o podróży międzyplanetarnej jest ładunek nieprzeciętnej wyobraźni i naiwnej wiary w to, że mądrość weźmie w końcu górę nad politycznym szaleństwem. Całość podlana jest trochę socrealistycznym sosem. Nic dziwnego, przecież to były lata pięćdziesiąte. Lem wstydził się tej powieści i wzbraniał przed wznowieniami. „Milcząca gwiazda” pogłębia to odczucie ponieważ skupia się na jednym wątku. Obraz Wenus, która przygotowywała się do ataku na Ziemię. Jednak planeta wskutek bratobójczej wojny uległa zniszczeniu. Byłaby to poruszająca wizja skutków żądzy władzy, ambicji… I zapewne braku komunizmu, co mogłoby wynikać z filmu.
Oglądanie tego filmu dziś to spore wyzwanie i trudno się spodziewać, że dzisiejsza widownia odbierze ten film pozytywnie. Szczególnie widzowie pamiętający czasy tzw. realnego socjalizmu. I nie chodzi tu wyłącznie o papierowe dekoracje i dość żenujące wyobrażenia o tym, jak może wyglądać lot w kosmos. Wadą filmu jest też dość nachalny dydaktyzm. A gdy dodamy do tego bardzo kiepski polski dubbing zagranicznych aktorów, to miernik żenady wystrzeli zapewne w kosmos. Film można polecić jedynie historykom zajmującym się dawnymi zjawiskami kultury. Dla mnie najbardziej rozczarowująca była gra Ignacego Machowskiego. No i oczywiście beznadziejna scena finałowa.

