Kto czyta, nie błądzi.

Fallout 2

Fallout Okładka Fallout
Geneva Robertson-Dworet, Graham Wagner
retrofuturyzm, science fiction
Amazon Prime Video
2026
serial (drugi sezon)
Frederick E.O. Toye, Liz Friedlander,
Ella Purnell, Walton Goggins, Kyle MacLachlan, Aaron Moten, Moises Arias
Jonathan Nolan, Todd Howard, Frederick E.O. Toye, Lisa Joy

Drugi sezon serialu "Fallout" rozwija rozpoczęte wcześniej wątki, lecz teraz można zobaczyć sporo retrospekcji, więc widz zaczyna się nieco dokładniej dowiadywać się jak doszło do nuklearnej apokalipsy. Świetna obsada, scenografia na najwyższym poziomie i doskonale dobrana muzyka.

„Fallout 2” nadal nadaje się do oglądania. A to nie jest wcale tak oczywiste we współczesnym świecie wielosezonowych seriali. Słowo wielosezonowe dziwnie kojarzy mi się z oponami, o których wiadomo, że nie są dostatecznie dobre, ani zimą, ani latem. Ale dość dygresji. W drugim sezonie zobaczymy znacznie więcej retrospekcji. Dowiemy się jak doszło do nuklearnej apokalipsy. Kto zaatakował Amerykę? Serial chwilami się staje bardzo profetyczny, a to potrafi zmartwić widza całkiem na serio.

Jedna z bohaterek pochodzi z zaanektowanej przez USA Kanady (sic!). Retrospektywnie widzimy, jak ucieka wraz z matką z obozu na północy. Chwilę później umierająca matka mówi do niej: „Nie myśl o nich jak o ludziach. To tylko Amerykanie”. Mam wrażenie, że jeszcze kilka lat wcześniej nikomu nie przyszłoby do głowy wykreować takiej sceny. Oglądając „Fallout 2” nie zapominajmy, że mamy do czynienia z gatunkiem coraz częściej określanym jako retrofuturystyczny.

Przedstawiony w serialu świat nie przypomina naszych wyobrażeń. Jest to raczej wizja, jak ludzie w latach pięćdziesiątych ubiegłego wieku mogli wyobrażać sobie świat przyszłości. Większość zaawansowanych urządzeń to maszyny w sporej części analogowe. Dość prymitywnie wyglądające komputery korzystają z prymitywnych kineskopowych ekranów. Dopiero pod koniec Lucy widzi prawdziwie nowoczesne centrum komputerowe, w którym jej ojciec realizuje upiorną wizję cywilizacji pokoju. Bohaterka zresztą zmienia się w trakcie rozwoju akcji. JUż nie jest tą samą osobą która opuściła podziemną kryptę.

Na szczególną pochwałę zasługuje muzyka w tym filmie. Po pierwsze są to świetnie dobrane utwory sprzed ponad pół wieku. Wydaje mi się, że nie byłoby złym pomysłem wydanie składanki z tymi utworami. Z drugiej strony jest jeszcze oryginalna muzyka serialu. Skomponował ją Ramin Djawadi (zapewne znacie motywy „Gry o tron” i serialu „Westworld”). Ścieżka dźwiękowa pierwszego i drugiego sezonu to również muzyka wybitna.