Gołoborze
kryminał, thriller, dramat, powieść historyczna
Znak Literanova
2025
książka, epub, mobi
528
Historia rodowej wojny, prawa zemsty, która sięga czasów Powstania Styczniowego. Być może nawet dawniejszych, ale początki konfliktu dwóch świętokrzyskich rodzin zginęły w mrokach dziejów. Poznajemy okrutną i bezprzykładnie nieludzką historię, której finał dokonuje się dopiero w latach dziewięćdziesiątych XX wieku. Książka znalazła się na trzecim miejscu wśród nominowanych jako "polska powieść 2025"
„Gołoborze” Macieja Siembiedy trudno zaszufladkować do jakiejś powszechnie znanej kategorii literackiej. Pierwszym moim odruchem było określenie powieść historyczna. Opowieść zaczyna się bowiem w drugiej połowie XIX wieku i zdecydowanie wiąże się z istotnymi dla kraju wydarzeniami historycznymi. Aczkolwiek – trzeba dodać – postacie historyczne pojawiają się epizodycznie lub nawet tylko w opowieściach innych postaci. Uważny czytelnik z pewnością dostrzeże tez cechy kryminału i thrillera.
„Gołoborze” znalazło się wśród powieści nominowanych do tytułu „polska powieść 2025” na trzecim miejscu. Z całą pewnością zasłużenie. Nie znam jeszcze dwóch pierwszych pozycji, więc trudno mi porównywać. Długa historia wojny między Kończakami a Cebrzynami zaczyna się podczas Powstania Styczniowego. Tomasz Kończak jest powstańcem, a jeden z Cebrzynów wysługuje się carskim najeźdźcom. I od tamtej chwili ta wojna jest święta. A morderstwo kwestią honoru.
To jest opowieść pełna brutalności i okrucieństwa. Jednak w przeciwieństwie do wielu znanych pisarzy Siembieda nie epatuje krwistymi szczegółami. Patologicznie brutalne wydarzenia są w powieści częścią fabuły i mają istotne znaczenie. Historię dwóch rodzin poznajemy z perspektywy Kończaków, to oni są patriotami walczącymi w powstaniach i wojnach. Cebrzynowie zaś jawią się jako zdegenerowani krętacze i konfidenci. Jednak wielokrotnie czytelnik przekonuje się, że rodowa zemsta jest ważniejsza niż patriotyzm.
To nie jest typowy kryminał, choć zawiera wiele elementów tego gatunku. Niech się jednak nikomu nie wydaje, że po kilkudziesięciu stronach lektury wie, do czego zmierza fabuła. Autor na koniec serwuje nam zwrot akcji, którego trudno się spodziewać. I w tej dramatycznej, a chwilami ponurej opowieści skrzyć się będzie na koniec iskierka humoru i swoiście pojętej sprawiedliwości dziejowej. Zdecydowanie zachęcam do przeczytania najnowszej powieści Macieja Siembiedy. Podobnie jak wielu innych czytelników, skłonny jestem twierdzić, że to najlepsze jego dzieło.
