Śnieżyca
science fiction
Mag
2020
książka, epub, mobi
480
Najnowszą atrakcją Metawersum, od niedawna dostępną na Ulicy, jest cybernarkotyk znany pod nazwą Śnieżycy. Powieść "Śnieżyca" Neala Stephensona łączy lingwistykę, religię, informatykę, politykę, filozofię, kryptografię i problem dostawy pizzy do domu w przykuwającą uwagę przygodową opowieść, która na złamanie karku pędzi wprost w szybko nadciągającą przyszłość. [z noty wydawniczej]
„Śnieżyca” Neala Stephensona nie jest jakimś szczególnie odkrywczym, ani przełomowym w fantastyce dziełem. Jeśli znacie „Trylogię Ciagu” Williama Gibsona lub choćby jego powieść Peryferal, to zrozumiecie skąd pomysł na przeplatanie się rzeczywistości analogowej ze światem cyfrowym. Jeżeli czytaliście fantastykę Kinga, Atwood i kilku innych pisarzy, to znacie również dystopiczną koncepcję podziału USA, na wiele podzielonych korporacyjnych lub religijnych dyktatur. Zresztą czym się w gruncie rzeczy różni władza wielkiej korporacji od religii?
Cyberpunkowy klimat powieści „Śnieżyca” w moim przekonaniu nawiązuje też do słynnej (za sprawą serialu) powieści Modyfikowany węgiel Richarda Morgana. Bohater powieści to niezależny haker, gwiazda cybernetycznej rzeczywistości. Ta zaś nazywa się Metawersum i to aluzja pozbawiona jakiejkolwiek finezji. Hiro jest najlepszym fechmistrzem w wirtualnej rzeczywistości. Zaś jego japońskie miecze też odgrywają ważną rolę.
Drugą istotną postacią jest pyskata awanturnica o imieniu S.U. Jest to nastolatka, której zasadniczym zajęciem jest wykonywanie usług kurierskich. Na swej specjalnie modyfikowanej deskorolce przemierza ulice miast i autostrady między nimi. Podejmuje się zadań na granicy prawa, o ile uznamy, że w tym chorym świecie przyszłości w ogóle są jakieś prawa. Ta dwójka podejmie walkę, by ochronić świat przed komputerowym wirusem o nazwie śnieżyca. Wirus jest śmiertelnym zagrożeniem, bo infekując świat cyfrowy przedostaje się do realnego i zaraża ludzi.
Książkę czyta się dobrze, choć są momenty, w których akcja praktycznie zatrzymuje się. Autor bowiem usiłuje umieścić historię powstania narkotyku w historii uniwersalnej. Nie zdziwcie się zatem, jeśli napotkacie tam nazwiska Chomskiego, Steinera oraz elementy religii Sumerów. Te fragmenty bywają nieco nudne. Chociaż przeniesione do współczesności mogłyby się stać zaczątkiem całkiem zgrabnej i kuszącej teorii spiskowej. Oczywiście w kontekście pandemii i tzw. mikrochipów rzekomo wymyślonych przez Billa Gatesa.
