Gwiazdy w łańcuchach
science fiction, fantastyka, dystopia
Fabryka Słów
2025
książka, epub, mobi
464
Pamiętasz historie o szlachetnej Ameryce? O wolności, która przysługuje każdemu, o drugich szansach i sprawiedliwości? To nie będzie taka historia. "Gwiazdy w łańcuchach" to igrzyska w streamingu, w których skazani przelewają krew ku uciesze wiwatującej publiczności. [z noty wydawniczej]
Historia opowiedziana w tej powieści nie jest szczególnie odkrywcza. Walka skazańców na arenie to dość popularny motyw. Pojawia się w fantastyce często. Przypomnijmy tylko najsłynniejsze dzieła popkultury. „Uciekinier” z Arnoldem Schwarzeneggerem – skazańcy walczą w teleturnieju na żywo. „Igrzyska śmierci”, w których przeżyć może tylko zwycięzca. Cyberpunkowy „Gamer”, w którym więźniowie są żywymi pionkami w grze. Nie można też pominąć najnowszego w tym gatunku serialu „Squid Game”. „Gwiazdy w łańcuchach” to całkiem podobna fabuła.
Głównymi postaciami powieści są Thurwar i Staxxx. Dwie skazane, które przystąpiły do specjalnego programu. Rzecz dzieje się w technologicznej przyszłości, choć nie jest to przyszłość bardzo odległa. Przystąpienie do programu oznacza konieczność odbywania walk na śmierć i życie. Ten ze skazanych, który przejdzie najeżoną pojedynkami drogę, zabije przeciwników, ma szansę odzyskać wolność. A jeśli nawet nie, to może przez jakiś czas żyć lepiej niż w pozbawionej nadziej wegetacji amerykańskiego systemu więziennego.
„Gwiazdy w łańcuchach” to fantastyczna dystopia, której tematem jest amerykański system penitencjarny. Już od pierwszego rozdziału zaskakuje duża liczba przypisów, które nieco szokują w powieści fantastycznej. Odnoszą się do rzeczywistych wydarzeń. Mówią o systemowym rasizmie, o powszechnej przemocy, gwałtach i samobójstwach. Amerykańskie więzienia do wcale nie fantastyczny, ale rzeczywisty koszmar. Autor opowiadając tak upiorną wersję przyszłości, przypisami konfrontuje nas z rzeczywistością. To nie jest nierealna, wymyślona i niemożliwa dystopia.
W amerykańskich więzieniach żyje proporcjonalnie więcej ludzi niż w krajach z władzą autorytarną. Nieproporcjonalnie zaś dużo trafia tam czarnych. Przemoc w więzieniach jest systemowa. Gwałty i samobójstwa są na porządku dziennym. Sporą część systemu więziennictwa władze oddały prywatnym firmom. Zatem nikomu nie zależy na resocjalizacji. A jedynie na tanim i efektywnym wykorzystaniu przymusowej pracy. Na humanitaryzm nie ma tam miejsca. A więc łatwo wyobrazić sobie taką przyszłość, którą opisał Nana Kwame Adjei-Brenyah. To nie jest łatwa lektura. Tylko dla ludzi o mocnych nerwach.


