Kto czyta, nie błądzi.

Jeździec znikąd

Jeździec znikąd Okładka Jeździec znikąd
Jack Schaefer
western
SkyShowtime
1953
film
George Stevens
Alan Ladd, Van Heflin, Jean Arthur, Jack Palance
George Stevens

Rodzina Starrettów jest nękana przez bogatego ranczera Rufusa Rykera, który chce przejąć pola uprawne osadników i wykorzystać je do hodowli bydła. Aby ich zastraszyć ściąga rewolwerowca Wilsona. Podróżujący tamtędy tajemniczy Shane zatrzymuje się na farmie Starrettów.

„Jeździec znikąd” to w oryginale film pod tytułem „Shane”, a moja recenzja mogłaby mieć tytuł „Jak umierają wspomnienia”. Zawsze byłem miłośnikiem westernów, a w czasach Polski Ludowej spośród rozmaitych dzieł kinematografii amerykańskiej docierały głównie westerny. Oczywiście zwykle te starsze, bo były tańsze. A poza tym nie sprawiały kłopotów cenzurze. Nie pokazywały współczesnej bogatej Ameryki, ale kraj bezprawia, kowbojów i rewolwerowców. Zatem ideologicznie były mniej groźne dla idei socjalizmu.

Dziś oglądając ten film, z rozczarowaniem zauważyłem, że zrealizowany został w sporej części został nakręcony w studio filmowym. A w dzieciństwie wydawało mi się, że tam były takie wspaniałe krajobrazy. Wspaniałe były, ale namalowane. „Jeździec znikąd” dysponował znacznie większym budżetem, więc i dekoracje westernowe były dużo lepsze niż na przykład w „Bonanzie”. Kiedyś w czarno-białym telewizorze złudzenie było pełne. Dziś technicznie doskonały ekran Full HD pozbawia nas złudzeń.

W roli rewolwerowca Shane’a wystąpił Alan Ladd. Jednym z pierwszych jego filmów był „Obywatel Kane” gdzie pojawił się w epizodzie na samym końcu, potem zagrał w „Pistolecie do wynajęcia” i drugiej wersji filmu „Wielki Gatsby”. Van Heflin, który stworzył wspaniałą kreację w filmie „15:10 do Yumy”, tu zagrał podobną postać farmera. Miłośnicy westernów na pewno zauważą, że rolę rewolwerowca Wilsona zagrał późniejszy weteran westernu Jack Palance.

Fabuła westernu to jakby siedemdziesiąt lat starsza wersja „Yellowstone”. Hodowca bydła walczy o swe prawa do ekstensywnej hodowli bydła. Tylko ten protoplasta Johna Duttona jest tutaj tym złym. Idą nowe czasy i pojawiają się farmerzy, którzy chcą hodować bydło, ale też uprawiać rolę. Siać i zbierać zboże. Są pokojowo nastawieni i chcieliby zbudować swój dobrobyt, postawić domy, kościoły i szkoły, jednym słowem – zbudować cywilizację. Ranczer, który kiedyś walczył z Indianami i koniokradami, teraz chce wyrzucić farmerów z ich ziemi. Sprowadza bezwzględnego rewolwerowca. Niektóre wątki pominąłem, abyście obejrzeli film z większym zainteresowaniem.