Kto czyta, nie błądzi.

Tulsa King

Tulsa King Okładka Tulsa King
Taylor Sheridan
czarna komedia kryminalna
SkyShowtime
2022 - 2024
serial
Craig Zisk i inni
Sylvester Stallone, Martin Starr, Domenick Lombardozzi, Max Casella, Andrea Savage
Taylor Sheridan, Sylvester Stallone i inni

Zwolniony po 25 latach z więzienia, za nie swoją zbrodnię, członek nowojorskiej mafii Dwight Manfredi zostaje wysłany przez capo do Oklahomy, aby tam zbudować mafijną działalność. Podejrzewając, że mafijna rodzina chce się go pozbyć, a Tulsa jest rodzajem zesłania, buduje własną organizację.

SkyShowtime staje się od jakiegoś czasu coraz atrakcyjniejszym kanałem streamingowym. To dziś jednocześnie okno wystawowe Taylora Sheridana, producenta i showrunnera wielu interesujących seriali. Wymienię tylko jeden – „Yellowstone”. Sheridan lubi historie rodem z dzikiego zachodu, ale serial „Tulsa King” też mu się udał. W sporej mierze jest to zasługa nie tylko dobrej fabuły, lecz również głównego aktora, czyli Sylvestra Stallone.

Obaj wymienieni panowie są również producentami serialu i sporadycznie zajęli się również reżyserią. Fabuła jest nietypowa. Dwight Manfredi, mafiozo z Nowego Yorku wychodzi z więzienia. Odsiedział 25 lat, ponieważ nie wydał syna szefa i to za jego „grzechy” odsiedział spory wyrok. Ma już za sobą młodość i dojrzałe lata. To zresztą eufemizm, bo przekroczył siedemdziesiątkę. I teraz w wieku emerytalnym capo wysyła go do Tulsy w Oklahomie. Kiedyś był jednym z najważniejszych członków „rodziny”. Do dziś ma ksywę „generał”. A tymczasem zsyłają go na prowincję.

Manfredi zaczyna urządzać sobie życie w Tulsie, ale nie jest to domek z ogródkiem na przedmieściach. Organizuje własną organizację przestępczą. Rekrutuje kolejnych członków, a ci dość szybko przekonują się, że warto słuchać jego pomysłów. Zorganizowana grupa przestępcza ma bowiem większe zyski niż pojedyncze przestępstwa indywidualne. Wszystko to opatrzone jest sporą dawką humoru, choć czasem czarnego. Niewątpliwie Stallone odnalazł drugą rolę życia w swojej karierze. Nie jest mięśniakiem Rambo, ale oczytanym i niegłupim absolwentem więziennego wykształcenia. To znaczy, że przez te dwadzieścia pięć lat dużo czytał.

Pierwszy sezon serialu obejrzałem z rosnącym zainteresowaniem. Jednak drugi jest bardziej na poważnie. Nie da się bez przerwy żartować, gdy trup ściele się gęsto i coraz to gęściej, a zagrożenie zaczyna dotyczyć nie tylko współpracowników Manfrediego, ale i jego bliskich. Końcówka serialu jest już słaba. A na koniec mamy potężny cliffhanger, który nie pozostawia złudzeń. Będzie trzeci sezon, a pewnie i kolejne. Będziecie mieli co oglądać. Ale już beze mnie.