Kto czyta, nie błądzi.

Labirynt

Labirynt Okładka Labirynt
Gerard Edling
Remigiusz Mróz
kryminał
Filia
2026
książka, epub, mobi
528

Akcja powieści rozpoczyna się w roku 2006, a więc w kolejnej już powieści o Gerardzie Edlingu, musimy cofnąć się w przeszłość. Rzecz dzieje się na Mierzei Wiślanej podczas sztormu, który odcina mały ośrodek wypoczynkowy od świata. Huraganowy wiatr zrywa linie energetyczne, a w ośrodku jest grupka osób, która przyjechała na wykłady z zakresu kinezyki. Dochodzi do zbrodni...

Cykl powieści o prokuratorze Gerardzie Edlingu należy do najbardziej udanych historii wykreowanych przez Remigiusza Mroza. Niektóre z książek można czytać i delektować się kryminalnymi intrygami bez znajomości wszystkich tomów, jednak „Labirynt” wymaga przynajmniej znajomości poprzedniej części. Przypomnijmy bowiem, że ostatnia część przygód Edlinga nie miała happy endu. Jak zwykle w powieściach Mroza zakończenie nie było całkowicie jasne i ostateczne, ale pozwalało domyślać się, iż autor zamierza pożegnać się ze swą postacią.

„Labirynt” zaczyna się blisko 20 lat wcześniej niż akcja „Kabalisty”. Czytelnik zastanawia się, czy to będzie jakiś spin-off głównej historii o Edlingu. Wszystkiego dowiemy się później. Jednak początek to kryminał w klasycznym stylu Agaty Christie. Niewielka grupa osób w małym ośrodku wczasowym na końcu świata. Wszystkie postacie związane są w jakiś sposób z kryminalistyką i zostaje popełnione morderstwo. Na dodatek jest to morderstwo niemożliwe.

Ofiarę znaleziono w zamkniętym od wewnątrz pokoju. Zabójcą na pewno jest ktoś z obecnych w ośrodku. Gerard Edling z młodą prokuratorką Beatą Drejer próbują prowadzić śledztwo. Jednak wkrótce przenosimy się do czasów współczesnych i niewątpliwie przeżywamy spore zaskoczenie. Pojawia się ponownie znana już postać dziennikarki Małgorzaty Rosy, która prowadzi własne prywatne śledztwo, bo nie chce uwierzyć w śmierć Edlinga. Pewne tropy prowadzą ją do Krynicy Morskiej. Zapewne wiecie, gdzie znajduje się ta miejscowość?

O tej części fabuły nic w zasadzie powiedzieć już nie mogę, by nie zepsuć nikomu lektury. Napomknę jedynie, że tytuł powieści ma tym razem naprawdę ogromne znaczenie. A jeśli komuś się wydaje, że koreański serial „Squid game” to szczyt psychopatycznej fabuły, to niech poczeka do końca książki Remigiusza Mroza. Na koniec jedna uwaga. Do słabszych stron powieści Mroza zwykle należą zakończenia. Czyżbym już kiedyś taką opinię wygłaszał? odczuwamy to, jakby narrator znudził się i chciał nam zakończenie opowiedzieć pobieżnie i skrótowo. Tym razem jest nieco podobnie. Zabrakło mi wyjaśnienia pewnych fragmentów akcji.