Miasto złodziei
romantasy
Black Dragon
2025
książka, epub, mobi
395
Lily White – zdolna, ambitna złodziejka – nie znosi, gdy ktoś wchodzi jej w drogę. A już na pewno nie taki bezczelny łotr, który zawsze jest o krok przed nią i zgania to, co powinno należeć do niej. Zemsta? Oczywiście. Cel? Pokazać mu, gdzie jego miejsce. - krótka charakterystyka bohaterki zapowiada wiele wydarzeń. [na podstawie noty wydawniczej]
„Miasto złodziei” to nowy gatunek powieści. Nazwano to romantasy, jak łatwo się domyślić nazwa ta wynikła z połączenia dwóch słów – romance i fantasy. Bohaterka powieści – Lily White – jest złodziejką. Zwykle podejmuje się większych zadań, które są ryzykowne, ale też przynoszą większe profity. Choć parokrotnie przekonujemy się też, że czasem nie gardzi zwykłą kieszonkową robotą. Jest też mistrzynią walki wręcz, treningi zajmują jej wiele czasu, gdy tylko nie trudni się złodziejstwem. W jej mieście pojawia się jednak sprytny i groźny konkurent.
W opiniach czytelników przeczytałem, że oto jest prawdziwa bohaterka, silna i z charakterem. Postać, na którą czekali. Nie da sobie w kaszę dmuchać. Podejmuje równorzędny pojedynek złodziejski z przybyszem. Całość wydarzeń jest oczywiście mocno podbita kontekstem erotycznym. Przykro mi to stwierdzić, ale nie będę chyba miłośnikiem tego gatunku. W powieści wyraźnie widać, że autorka inspiruje się dziełami Sary J. Maas i Rebekki Yarros. Jednak u Pauliny Bazgier czegoś brakuje. Mam wrażenie, że spójnej wizji czegoś więcej niż postać bohaterki i kolejne przygody.
Świat przedstawiony jest w powieści narysowany prostą i wyraźną kreską. Przedstawia dość spójnie system religijny fantastycznego państwa. Opisy miejsc akcji są krótkie i rzeczowe, co na pewno spodoba się młodym czytelnikom, ale pozostawia pewne uczucie niedosytu. W świecie fantasy oczywiście muszą się też pojawić smoki. Z tym, że akurat smoki są tą strzelbą Czechowa, która nie wystrzeliła w ostatnim akcie. Pojawiają się w narracji, dowiadujemy się o ich kilku gatunkach, ale nie wiemy po co.
„Miasto złodziei” ma jeszcze jedną wadę. Kończy się jak odcinek serialu. Urywa się w trakcie wydarzenia, które ma nastąpić. To niestety dość częsty błąd autorów młodego pokolenia. Nie biorą pod uwagę, że seriale dziś możemy oglądać bez długiego oczekiwania na kolejne odcinki. Zaciekawienie czytelnika zniknie zaś po kilku miesiącach czekania na następny tom. O ile się on pojawi. I to jest problem


