Horyzont. Rozdział 1
western
HBOMAX
2024
film
Kevin Costner
Kevin Costner, Sam Worthington, Sienna Miller, Jenna Malone, Danny Huston, Will Patton
Armyan Bernstein, Kevin Costner i inni
Tysiące marzycieli, poszukiwaczy lepszego jutra, przemierzają bezkresne terytoria Stanów Zjednoczonych z nadzieją na znalezienie swojego miejsca na Ziemi. Tak oto zaczyna się opis westernowej epopei Kevina Costnera, która docelowo ma się składać z czterech części.
Wiadomo już, że „Horyzont. Rozdział 1” Kevina Costnera zaliczył kinową klapę. Reżyser i jednocześnie producent oraz aktor życzył sobie pierwotnie, żeby ten film pojawił się wyłącznie w kinach. Jednak chyba widzowie nie podzielili przekonania Costnera o wielkości dzieła. Nie trzeba było długo czekać by film pojawił się w streamingu na HBOMAX. Akcja westernu zaczyna się w 1859 roku od trzech mogił usytuowanych nad rzeką na terytorium Indian. Przybywają kolejni ludzie i usiłują zbudować miasto, któremu nadają dumną nazwę Horyzont. Jednak rdzennym mieszkańcom się to nie podoba. Młody wojownik z grupą zwolenników napada na osadników, morduje i pali prowizoryczną osadę.
Dalej jest już standardowo. Indianie są różni, niektórzy zdają sobie sprawę z nieuchronności procesów dziejowych i wycofują się w góry. A inni walczą ujawniając sporą dozę okrucieństwa. Mamy im współczuć, ale umiarkowanie. Pamiętając, że przecież to jest wielka amerykańska epopeja. Wśród białych też są kanalie. Mordercy i psychopaci, jednym słowem taki sobie przekrój społeczeństwa. Jednak mamy odnieść wrażenie, że dobrych jest więcej. To w końcu jest western. Mówiąc szczerze, ta wizja Costnera kompletnie mnie nie przekonuje.
Pierwszą wadą filmu jest mnogość postaci i wątków. Dopiero po jakiejś godzinie zaczynamy łączyć je w w kilka równoległych nitek fabularnych. Wadą drugą jest długość filmu. Brak spójnej fabuły po dwóch godzinach budzi znużenie. Przestaje nam się chcieć zrozumieć, o co chodzi i „co reżyser miał na myśli”. Film bardziej przypomina pilota serialu niż jakąś dobrze pomyślaną fabułę. Jednak pilot serialu trwa raczej godzinę, a nie trzy godziny. Jednym słowem porażka. Prawdopodobnie część druga została już nakręcona, ale klapa finansowa spowoduje, że trzeciej i czwartej już nie będzie. I wcale mi nie szkoda.

