Kto czyta, nie błądzi.

Inwazja uzdrawiaczy ciał

Inwazja uzdrawiaczy ciał Okładka Inwazja uzdrawiaczy ciał
Matthew Hongoltz-Hetling
reportaż
Czarne
2025
książka, epub, mobi
360

Zielonoświątkowiec, tenisista i dietetyk, który uznał, że dietą odkwaszającą można wyleczyć wszystkie choroby świata. Uduchowione małżeństwo, które z niezachwianą wiarą praktykowało uzdrawianie przez nałożenie rąk. Imigrantka z Polski, która leczyła Amerykanów pijawkami. Mężczyzna uważający się za wcielenie kosmicznego bóstwa zesłanego na Ziemię, by przynieść jej mieszkańcom cudowne panaceum – MMS, środek zawierający chloryn sodu.

Trudno nie skojarzyć tytułu „Inwazja uzdrawiaczy ciał” z fantastycznym horrorem sprzed lat. Książka jest zbiorem sześciu reportaży, o najsłynniejszych współcześnie oszustach, którzy podają się za uzdrowicieli i bez przeszkód grasują w Stanach Zjednoczonych. Autor próbuje również analizować, jak doszło do swobodnego uprawiania altmedycznej magii w cywilizowanym kraju zachodu.

Zaczęło się to w 1974 roku, kiedy lobbyści z Kościoła Nauki Chrześcijańskiej [Christian Science Church] przekonali federalny Departament Zdrowia, Edukacji i Opieki Społecznej [Department of Health, Education, and Welfare], by wstrzymał finansowanie federalne instytucjom opieki społecznej, które kwestionowały prawo do leczenia dzieci modlitwą.

A rzecz nie jest prosta. Łączy się bardzo mocno z polityką i swoje źródło ma w tzw. ideach wolnościowych, które w Ameryce rozwijają się swobodnie od dziesiątek lat. I oczywiście są wspomagane głównie przez polityków republikańskich. Jedną z przyczyn są też ortodoksyjne religie. Pod ich naciskiem pod koniec lat osiemdziesiątych w 44 stanach rodzice mieli prawo zrezygnować z leczenia dzieci. Najgłośniejszą ofiarą stała się Kara Neumann. Umarła na cukrzycę, ponieważ zamiast ją leczyć, rodzice modlili się. Podczas procesu matka oświadczyła przysięgłym, że zabranie Kary do lekarza byłoby „całkowitym nieposłuszeństwem wobec wszystkiego, w co wierzą”.

W tym momencie sobie uświadomiłem, że w tej konkretnej bańce społecznej to, by pozwolić dziecku umrzeć z braku opieki medycznej, nie jest zaledwie rzeczą akceptowaną. Jest czymś oczekiwanym.

„Inwazja uzdrawiaczy ciał” wywiera na czytelniku piorunujące wrażenie. Wymowa książki jest niestety pesymistyczna. Jedna z historii opowiada o szarlatanie leczącym za pomocą preparatu zawierającego chloryn sodu. Najpierw aplikował to ludziom doustnie. Później zaczął wstrzykiwać preparat dożylnie. Jeśli ktoś sądzi, że w Polsce nie mogłoby się to zdarzyć, to jest w błędzie. Szarlatan z wykształceniem gimnazjalnym „leczył” przy użyciu rozmaitych substancji, w tym rozpuszczalnika chemicznego – dimetylosulfotlenku. Sprawa się stała głośna po śmierci kobiety chorej na nowotwór, której córka zgłosiła sprawę do prokuratury.

Wobec powyższych przypadków, historia emigrantki z Polski, która rozkręciła w USA cały przemysł leczenia pijawkami to już przysłowiowy „mały pikuś”. Podstawową przyczyną nieskrępowanego rozwoju tzw. medycyny alternatywnej stały się przepisy wprowadzane głównie przez polityków republikańskich, którzy czynili to w imię powiększania „obszaru wolności” obywateli. Podczas pandemii „Kongres przyjął gigantyczny pakiet ulg związanych z koronawirusem; gdy zmiany weszły w życie, administracja Trumpa przyznała osiemset pięćdziesiąt tysięcy dolarów w formie pożyczek pięciu różnym grupom antyszczepionkowym.”