Autorski przewodnik kulturalny

Wrony

Wrony Obálka knihy Wrony
Petra Dvořáková
dramat psychologiczny
Stara Szkoła
2020
książka, epub, mobi
184

Rodzina dwunastoletniej Basi na pozór wydaje się być przeciętną, zwyczajną rodziną, jakich wiele. Ale to tylko pozory. Tak naprawdę źle się dzieje i choć dziewczynka nie wszystko rozumie, to właśnie rodzina jest przyczyną jej problemów i kłopotów. Czy może ktoś pomóc dziecku?

Nie wszyscy muszą mieć dzieci, a niektórzy na pewno nie powinni mieć dzieci. Taka oto niewesoła myśl przyszła mi do głowy po lekturze powieści „Wrony”. Bohaterką tej historii jest dwunastoletnia Basia, dziewczynka bardzo wrażliwa i plastycznie utalentowana. Basia ma rodziców, którzy nie potrafią się wzajemnie zrozumieć. Nie potrafią też wychowywać dzieci i jest to zdecydowanie eufemistyczne stwierdzenie.

„Wrony” mają fabułę prowadzoną dwutorowo w sposób równoległy. Jedną z narratorek jest matka, a drugą jej córka, bohaterka powieści. Można mieć wrażenie, że to będzie początek historii, której podwójna narracja wprowadzi element obiektywizmu. Od początku bowiem widzimy, że dwunastoletnia bohaterka nie rozumie wielu rzeczy z otaczającego ją świata. Jednak wkrótce przekonujemy się, że narracja matki jest zaskakująco infantylna i egocentryczna. Czytelnik zaczyna rozumieć, że to jest jazda po równi pochyłej.

Problemem widocznym od początku jest faworyzowanie przez rodziców starszej córki. To Basia ma prawdziwy talent, lecz rodzice robią wszystko, by ją zniechęcić i uniemożliwić jego rozwijanie. Młody nauczyciel plastyki próbuje dziewczynce pomóc, lecz przez to staje się tylko obiektem nienawiści jej matki. Narracja matki zasługuje zresztą na osobną ocenę. Jest napisana świetnie. Egocentryczna, infantylna i ograniczona kobieta w każdym zdaniu pokazuje patologię swojej rodziny, nie mając o tym pojęcia. Jest to narracyjny majstersztyk autorki.

Petra Dvořáková pokazuje nam nieoczywistą, choć dramatyczną historię. Czy nie powinniśmy się czasem przejrzeć w lustrze, czytając tę książkę? Przeciętność bowiem wcale nie stanowi bezpiecznego stanu, w którym nie może się zdarzyć nic ekstremalnie złego. Nie powinno, ale zdarza się. A zło po prostu jest złe, więc dzielenie go na mniejsze i większe, stanowi tylko usprawiedliwiający chwyt psychologiczny.

Print Friendly, PDF & Email

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

*