Luck and Strange
rock
Sony Music
2024
LP, 2LP, CD, 2CD, BD
David Gilmour
David Gilmour, Charlie Andrew
David Gilmour, Mark Tranmer
To piąty album studyjny Davida Gilmoura, niegdyś muzyka grupy Pink Floyd Można rzec, że to w pewnym sensie album rodzinny. Większość tekstów napisała Polly Samson, żona muzyka. W nagraniach wzięła też udział córka Davida Romany Gilmour i dwaj jej bracia.
„Luck and Strange” jest piątym solowym albumem Davida Gilmoura. Jest też wydawnictwem wyjątkowym ze względu na udział w realizacji albumu rodziny muzyka. Większość tekstów napisała Polly Samson, żona artysty. Sam Gilmour skomponował większość utworów. Z wyjątkiem „Between Two Points” z pięknym wokalem jego córki Romany Gilmour. Ten utwór to cover piosenki pochodzącej z 1999 roku, której autorem jest brytyjski zespół The Montgolfier Brothers. W tworzeniu albumu wziął też udział syn Gabriel.
W tytułowym Luck and Strange Gilmour wykorzystał partie klawiszowe nagrane przez Richarda Wrighta, klawiszowca Pink Floyd, podczas jam session w stodole Gilmoura w 2007 roku. Z tego względu warto mieć też wersję CD, na której znalazł się blisko czternastominutowy utwór Luck and Strange (original Barn Jam). Miłośnicy analogu muszą sobie niestety sprawić drogą wersję de luxe z dwiema płytami winylowymi. Dodatkowe ścieżki dźwiękowe, alternatywne wersje utworów znajdują się również na Blu-ray oraz w wersji 2CD.
Słuchając ostatniej płyty Gilmoura, pomyślałem o podobnej w nastroju płycie Maryli Rodowicz. Płyta Gilmoura również jest pewnego rodzaju kameralnym rozrachunkiem z życiem. Tematy tekstów, które stworzyła Polly Samson, obracają się wokół śmiertelności i starzenia się. Refleksje nad przemijaniem nadają utworom głębszy, filozoficzny aspekt.
In the light before the dawn
Shadows snake in my peripheral
Mesmerise me, bring it on
Heart beats with fear here in the theatre of my soul
Gilmour ma dziś siedemdziesiąt osiem lat, za sobą niezwykłą historię wyjątkowej grupy muzycznej, jaką był zespół Pink Floyd. W brzmieniach tej płyty zresztą słychać wielokrotnie ten styl gry na gitarze, który przyniósł mu sławę. A jednocześnie ten ostatni album jest całkiem inny. Nie psychodeliczny, ale spokojny, wyważony, intymny.
