Piąty album Michaela Jacksona i zarazem pierwszy album wydany przez wytwórnię Epic w 1979 roku. Album jest uznawany za przełomowy moment w karierze Jacksona, będący początkiem jego światowego sukcesu.
Drugi tom cyklu, czyli Księżniczka Andrzeja Pilipiuka rozpoczyna się w Krakowie. To pełne tajemnic i dziwnych zjawisk tajemnicze miasto. Monika Stiepankovic, którą poznaliśmy w poprzednim tomie, jest przedstawicielką rasy wampirów i ma koło tysiąca lat.
Młoda Katarzyna Kruszewska pracuje w bardzo tajnym biurze, które jest częścią CBŚ. Jako niezwykle zdolna informatyczka jest autorką szczególnego oprogramowania, które ma zdecydowanie zwiększyć szanse policji w wojnie z przestępczością.
Fin de siècle? Owszem, taka atmosfera pojawia się w powieści. Kończy się dziewiętnaste stulecie, świat się zmienia i starsi twierdzą, że tylko na gorsze. Ale to również belle epoque. Ludzie młodzi raczej widzą nadzieję, która wiąże się z postępem naukowym i technicznym, ze zmianami, które pozwolą im realizować swoje marzenia.
Najlepsze z opowiadań w antologii są te, gdzie nie ma Geralta. Te, które wyrastają niby gałęzie ze wspólnego pnia, ale wyrastają gdzieś z boku. W Uniwersum Sapkowskiego z jego postaciami i stylistyką. Ale Geralt to nie szmaciana laleczka. Nie da się go ukształtować ze ścinków.
Saga zaczynająca się od Gry Endera to w fantastyce dzieło szczególne. Porównać ją można chyba tylko do Fundacji Asimova lub powieści Jacka Londona.
Osiemnastoletnia Ewa zostaje wydana za starszego o dwadzieścia lat owdowiałego małżonka swojej starszej siostry. Rzecz dzieje się w XIX wieku i mamy wrażenie, że oto przed nami jakaś nieznana powieść Prusa, a może Sienkiewicza.
Akcja książki przez kilka początkowych stron zapowiada raczej powieść obyczajową z życia klasy średniej, niż kryminał. Gen Loxley jest żoną znanego biznesmena, żyje w świecie luksusu, choć życie nie oszczędziło jest rozczarowań.
Nowy thriller autorki znanej powieści „Zamknij oczy”. Livy staje wobec dziwnego samobójstwa swojej przyjaciółki Julii, w które nie chce uwierzyć, choć wszyscy uważają je za oczywiste. Tylko jeden człowiek jeszcze nie chce uwierzyć w to samobójstwo
Greta Van Fleet to muzycy, którzy umieją grać. To nie są amatorzy, których karierę ktoś wymyślił podkładając w studiu sesyjnych muzyków. Ci chłopcy grają na koncertach i widać, że nie tylko dobrze się bawią, ale też są profesjonalistami. W ich twórczości nie ma plagiatów, ale są w pełni świadome stylizacje nawiązujące do największych sław rockowej muzyki.


