Kto czyta, nie błądzi.

Duduś. Prezydent we mgle

Duduś. Prezydent we mgle Okładka Duduś. Prezydent we mgle
Jacek Gądek
biografia
Ringier Axel Springer
2025
książka, epub, mobi
384

W Prawie i Sprawiedliwości był nikim, a wygrał wybory prezydenckie. Wprowadzając się do wielkiego Pałacu - co przyznają jego zaufani ludzie - był kompletnie zielony. Żona nie chciała być pierwszą damą. Córce zapewnił specjalną, zakulisową ochronę przed mediami i wścibskimi paparazzi. Samego Andrzeja Dudę dopadł syndrom sztokholmski. Jarosław Kaczyński go upokarzał dosłownie wzywając skinieniem palca. [z noty wydawniczej]

„Duduś. Prezydent we mgle” to dość specyficzny rodzaj biografii. Po pierwsze obejmuje tylko okres prezydentury Andrzeja Dudy i niewiele więcej poza tym. Z tego względu można sądzić, że książka ukazała się za wcześnie. Prezydentura Dudy wciąż trwa, choć zbliża się do końca. Za wcześnie na podsumowanie. I tego podsumowania tam nie ma. Można się nawet zastanawiać, czy autor zdecydował się na wydanie książki teraz, bowiem liczył na zainteresowanie. Zaś po wyborach mogłoby okazać się, że były prezydent już nikogo nie interesuje.

W oczach współpracowników jego wady wydają się drugorzędne. Na plan pierwszy wybija się patriotyzm i spojrzenie na Polskę okiem męża stanu. Przeciętny czytelnik pewnie będzie miał z tym kłopot pamiętając, że przede wszystkim – poza nielicznymi przypadkami – był Duda długopisem Kaczyńskiego. Autor bardzo rzadko ujawnia się zadając swoim anonimowym rozmówcom pytania. Choć zwykle są to swobodne wypowiedzi, a więc przeczytamy to, co chcieli powiedzieć współpracownicy Andrzeja Dudy. I wcale to nie jest to, co być może chcieliby wiedzieć czytelnicy.

Jeśli komuś wydaje się, że po przeczytaniu książki „Duduś. Prezydent we mgle” dowie się czegoś naprawdę istotnego, to się myli. Ta polityczna biografia w zasadzie nie jest panegirykiem. Jednak jest tak samo nijaka jak osoba, o której opowiada. Nie dowiecie się, dlaczego Andrzej Duda zbudował kampanię wyborczą w 2020 roku na nienawiści do środowiska LGBT. Nadal nie wiadomo, skąd dziesięcioletnia czołobitność wobec Kaczyńskiego, który nie krył nigdy swej pogardy.

Z zakulisowych opowieści wyłania się też obraz żony prezydenta, która rzekomo miała jakiś zakulisowy wpływ na podejmowane decyzje. Jest to jednak fastrygowane bardzo grubą nicią. Bardzo mocno zostało zaakcentowane to, co wydarzyło się po rosyjskiej agresji na Ukrainę. Być może to jest ta sfera działań prezydenta, które się zapiszą w historii. Możliwe że jest w tym jakaś prawda. Ale uwierzę dopiero wtedy, gdy przeczytam o tym za kilka lat.