Fantastyka polityczna ma w Polsce długą tradycję. Wystarczy przypomnieć słynną powieść Janusza Zajdla „Limes inferior”, która była alegorią rzeczywistości w kraju pod butem ideologii komunistycznej.
Bibliofil
Jeśli ktoś tęskni za epopeją podobną do „Władcy pierścieni”, powinien przeczytać „Fionavarski gobelin”. Jest to zdecydowanie lektura dla miłośników gatunku.
Nieodnaleziona to najnowszy kryminał znanego i lubianego autora cyklu o mecenas Joannie Chyłce, bardzo inteligentnej i niekonwencjonalnej prawniczce. Mróz jest także autorem bardzo dobrze przyjętej powieści Behawiorysta, której bohaterem jest specjalista policyjny, który behawioralnie analizuje zachowania przestępców.
Gdy poznajemy bohatera i zaczynamy rozumieć, że powieść ta jest psychodramą w dużej części rozgrywającą się pomiędzy matką, a synem, budzą się też skojarzenia z powieścią „Małe życie”. Ale podobieństwa okazują się pozorne.
Paxon Leah jest potomkiem dawnych królów Leah, których czytelnik poznał, czytając „Kroniki Shannary”. Po dawnych antenatach pozostał mu tylko stary miecz wiszący nad kominkiem, bo jego przodkowie dawno temu abdykowali.
Autorka cyklu – Anna Ragde – to znana norweska powieściopisarka i pomimo moich narzekań na podział sagi na poszczególne tomy, muszę przyznać, że jest godną spadkobierczynią Knuta Hamsuna. Pisze o sprawach trudnych, które sięgają niełatwej przeszłości aż do czasów ostatniej wojny.
Bohaterka ma nudną, kiepsko płatną pracę i długi. Nic dziwnego, że kiedy pojawia się okazja dużego zarobku, nie waha się ani chwili. Okazuje się, że wplątuje się w międzynarodową, a właściwie międzyplanetarną aferę.
Akcja tej trylogii rozgrywa się jakieś sto lat przed wydarzeniami, o których opowiada „Gra Endera”. Ludzkość eksploruje kosmos. Są bazy na Księżycu. Jeszcze dalej zapuszczają się statki eksplorujące naturalne skarby planet i asteroid.
Mark Watney jest członkiem ekspedycji kosmicznej i wraz z innymi ląduje na Marsie. Jednak pojawia się niespodziewany czynnik, burza piaskowa. Gdy ranny Mark odzyskuje przytomność, okazuje się, że został na Marsie
Przebyłem wraz z postaciami prawie cztery i pół tysiąca stron i nadal nie potrafię powiedzieć, kto tak właściwie jest bohaterem powieści. Ci, których typowałem nagle ginęli po kilkuset lub kilku tysiącach stron, a akcja zaczynała zmierzać w zgoła nieoczekiwanym kierunku. Kto jest najważniejszy? Daenerys? Tragiczny i niesamowicie błyskotliwy karzeł Tyrion? A może Jon Snow – „Miecz w ciemności”.



