Wu Assassins
film akcji, sztuki walki
Netflix
2019
serial
Roel Reiné, Toa Fraser, Katheryn Winnick i inni
Iko Uwais, Katheryn Winnick, Mark Dacascos, Byron Mann, Li Jun Li, JuJu Chan Szeto
Stephen Fung, Katheryn Winnick i inni
Bohaterem serialu "Wu Assassins" jest Kai Jin - młody szef kuchni z dzielnicy Chinatown we współczesnym San Francisco. Zostaje on wciągnięty w prowadzone przez jedną z chińskich triad poszukiwania śmiertelnie niebezpiecznych starożytnych mocy zwanych "Wu Xing".
Oglądając „Wu Assassins” warto przede wszystkim zwrócić uwagę na Katheryn Winnick, która niegdyś zasłynęła rolą Lagerthy w „Wikingach”. W tym serialu zabrała się też za reżyserię i produkcję. Iko Uwais jako kucharz obdarzony mocą pogromcy Wu też daje sobie nieźle radę, prezentując swe umiejętności walki. Znawcy filmów walki zapewne poznają od razu jeszcze jednego aktora. Mark Dacascos to już legenda filmów akcji i opowieści o wschodnich sztukach walki. W tym serialu od początku pojawia się jako wcielenie pogromcy Wu, gdy bohater się przemienia.
Nie oczekujcie jednak, że to będzie jakiś szczególnie ambitny serial. No bo w końcu dlaczego starożytne chińskie moce zła mają posłużyć japońskiej triadzie i to wszystko w San Francisco. Mimo wszystko fabuła jakoś tam się skleja. Przede wszystkim dlatego, że pięknie wyreżyserowanych scen walki jest sporo. Choć mnie urzekło co innego. Gdy Kai Jin zmaga się z decyzją, czy ma zostać zabójcą Wu i jednocześnie kroi rozmaite warzywa w restauracji. A widz zafascynowany wpatruje się w migający nóż.
W filmie pojawia się kilka wątków, które powoli i nieuchronnie zmierzają w tym samym kierunku. Fanom niebezpiecznych wdzięków Katheryn Winnick mogę obiecać, że postać Christine Gavin, którą kreuje – zaskoczy was już w drugim odcinku. Jednak ta dość prosta fabuła ma kilka istotnych punktów, więc nie będę zdradzał kto jest kim w tym serialu.
Aczkolwiek trzeba jasno i wyraźnie podkreślić, że „Wu Assassins” to rozrywka nienadwyrężająca szarych komórek widza. Obejrzycie to szybko i równie szybko zapomnicie. W sam raz na jakieś nudne listopadowe i deszczowe popołudnie.

