Film opowiada o typowych ludzkich cechach, nienawiści i miłości, zemście, życiu i śmierci. Nic odkrywczego w nim nie ma. To po prostu taka sobie rozrywka.
western
Kim jest bohater? Nie dowiadujemy się tego jasno do samego końca. Możemy się domyślać, a różne domysły będą tak samo uprawnione. Jest postacią realną, ale o sile symbolu.
Cywilizacja, która na dziki zachód przybywa wraz z dymiącą lokomotywą, nie przynosi niczego dobrego. Zwiastuje władzę bogaczy, którzy nie mają sumienia.
Lata pięćdziesiąte i sześćdziesiąte to czas triumfów westernu. Hollywoodzka fabryka snów produkowała je wówczas niemal taśmowo. Był to jeden z niewielu gatunków, które w zasadzie bez większych przeszkód trafiały także do komunistycznej Polski.
Platforma streamingowa Netflix wkracza mocno w rok 2025, prezentując szokujący i wręcz naturalistyczny western zatytułowany „Świt Ameryki”.
Były niewolnik jako zastępca szeryfa federalnego Stanów Zjednoczonych. Ten serial warto obejrzeć. „Baas Reeves” to ciekawa i nietuzinkowa historia.
Dwójka aktorów starszego pokolenia – Hellen Mirren i Harrison Ford przedstawiają niezwykle sugestywnie małżeństwo zarządzające ranczem – Carę i Jacoba Duttonów.
Jednak wędrówka przez bezdroża Ameryki to nie jest romantyczna przygoda, droga na zachód jest naznaczona grobami tych, którym się nie udało. Serial nie usiłuje nam pokazać lukrowanej postaci dzikiego zachodu.
Gdybym miał porównać ten miniserial do innych opowieści filmowych o Dzikim Zachodzie, pewnie najbliżej usytuowałbym „Deadwood”. Jednak to nieco jednostronny trop. Zatem dodajmy do tego nieco atmosfery z „Django” i szczyptę umowności jaka jest świetnym miniserialu „Godless”.
„Siedmiu wspaniałych” z 2016 roku to remake sławnego westernu Johna Sturgesa z 1960 roku, w którym główne role zagrali Yul Brynner, Steve McQueen i Charles Bronson.


