Ta powieść ma chyba najbardziej poplątaną fabułę ze wszystkich dotychczasowych. Autorka potrafiła niesamowicie sugestywnie ukazać trudne losy ludzi i ich skomplikowane relacje.
kryminał
Jednym z ważnych życiowych spostrzeżeń w tej powieści, jest też problem komunikacji w rodzinie. O tym, że ludzie nie rozmawiają ze sobą. Że nie potrafią mówić o problemach.
To naprawdę intrygująca, nieco mroczna historia morderstwa rozgrywająca się w klaustrofobicznym i tajemniczym wieżowcu, który jest całym miastem.
Kolejne strony książki to niesamowity i nieprzewidywalny rollercoaster kryminalny. Gdy czytelnik myśli, że już rozwiązanie jest blisko, że już zaczyna rozumieć intrygę, to zza węgła wyłania się kolejny suspens.
Podobnie jak w pierwszym tomie przygód Baśki Zajdy, góralki spod Babiej Góry, tak i tutaj widzimy wiele ciekawych obserwacji obyczajowych, które wypełniają fabułę, wzmacniając prawdopodobieństwo wydarzeń.
Irena Małysa zadebiutowała w 2021 roku powieścią „W cieniu Babiej Góry” i od razu zasygnalizowała, że zależy jej na czymś więcej, niż tylko atrakcyjnej akcji kryminalnej.
Akcja rozwija się w sposób ekscytujący, nie sposób oderwać się od lektury, Górski potrafi snuć mrożące krew w żyłach opowieści.
Gdy został zamordowany dawny współpracownik nadkomisarza, ten chwilę po zabójstwie odbiera tajemniczy telefon. Dzwoniący twierdzi, że jest Aniołem Stróżem policjanta i będzie usuwał z jego drogi przeszkadzające mu osoby.
Ruth Ware jest bowiem autorką, która jak mało kto potrafi zaskakiwać czytelnika. Jej książki polubiłem od chwili, gdy przeczytałem ponad trzy lata temu Śmierć pani Westaway.
„Zapadlina” stanowi interesujący przykład znanego bon motu lekarza ze słynnego serialu. Wszyscy kłamią. Co gorsza, kłamie również współpracownik Marii Herman.

