Akcja serialu rozgrywa się w 1896 roku w Nowym Jorku. Skupia się na komisarzu Theodorze Roosevelcie, którzy szuka seryjnego mordercy nieletnich męskich prostytutek.
Film
Fabuła serialu to historia brawurowego napadu na Mennicę Królewską, którego rzecz jasna nigdy nie było. Jest to napad nietypowy, bo dokonany w dzień i to w taki sposób, że w krótkim czasie obiekt zostaje otoczony przez ogromne siły policyjne, a w środku znajduje się ośmiu napastników oraz zakładnicy.
Inspektor Tom Mathias rozpoczyna nową pracę w komisariacie policji w Aberystwyth w Walii. Zostaje przydzielony do sekcji zabójstw, które najczęściej mają miejsce na ustronnych, słabo zaludnionych, wiejskich terenach.
Prowadząc śledztwo w sprawie morderstwa dostawcy pizzy, policjantka z Londynu odkrywa siatkę, którą tworzą dilerzy narkotyków, przemytnicy ludzi i agenci słynnego MI5.
Akcja rozpoczyna się od mrocznych psychodelicznych scen. Kobieta imieniem Mie znajduje się w szpitalu psychiatrycznym. Codziennie budzi się i nie pamięta wydarzeń ostatnich dni. Ma wrażenie, że wszyscy ją okłamują i czegoś od niej chcą.
Inaczej niż w wielu popularnych serialach, głównie amerykańskich, Mindhunter nie podsuwa widzowi gotowych poglądów, czasem zaznacza pewne sytuacje, rysuje konflikty i nie wskazuje widzowi, kto ma rację, kogo należy poprzeć, wobec której z postaci powinniśmy wykazać więcej empatii.
Początek filmu Ex machina wydaje się całkiem zwyczajny. Młody i zdolny programista wygrywa wewnętrzny konkurs w firmie, a nagrodą jest pobyt w luksusowej rezydencji właściciela. Trzeba przyznać, że rezydencja robi wrażenie.
Wiele lat temu, z oczywistym w PRL opóźnieniem wszedł na ekrany film muzyczny „Dzięki Bogu już piątek”. U nas wtedy jeszcze nie było wolnych sobót co tydzień. A ci biedni ludzie w tym okrutnym kapitalizmie co tydzień w piątek musieli gnać na dyskotekę.
Podstawowy zarzut do większości adaptacji filmowych jest zwykle taki sam. Dlaczego u diabła scenarzyści są przekonani, że napiszą historię lepiej, niż uczynił to autor dzieła, które ktoś postanowił właśnie przetransferować z kart książki na ekran kinowy lub telewizyjny.
Kolejna odsłona serialu „Black mirror” znów porusza i niepokoi. Podejmuje tematy, które są niewygodne i trudne. W świecie współczesnych technologii, na które jesteśmy w pewnym sensie skazani, otwierają się nowe niesamowite możliwości.



