„Ołowiane żołnierzyki” to intrygująco opowiedziana historia policyjna o śledztwie, które miało małe szanse na rozwiązanie. Eilhard Kurtz nie miał przed sobą łatwego zadania.
kryminał
Jakub Kania były prokurator IPN, a obecnie ekspert od oszustw ubezpieczeniowych podejrzewa gigantyczne oszustwo. Czy milioner ma arcydzieła sprzed wieków, czy to przekręt, który pozwoli fundacji zarobić miliony?
Ta powieść ma całkiem niezłą intrygę kryminalną, ale językowo jest porażką. Sygnalizuję w swej ocenie tylko kilka przykładów, które mnie bardzo zabolały.
Lokalna banda zajmuje się nielegalnym przejmowaniem mieszkań i domów na podstawie niebotycznych chwilówek branych na nieświadomych niczego ludzi. Bezimienny podejmuje walkę z przestępcami.
Zdaniem samego autora jest to przede wszystkim książka o przyjaźni, która się rozpada. Jest to też świetny kryminał, który powoduje, że Małecki wraca do czołówki autorów powieści kryminalnych.
Oglądając serial, mamy wrażenie, że wszystkie wydarzenia rozgrywają się teraz, a to niemożliwe. Stary Śleboda musiałby mieć ze sto lat. Żeby fabuła miała sens, akcję trzeba cofnąć o dobre dwadzieścia lat.
Miejscem akcji jest fikcyjne podwarszawskie miasteczko Boguty. Nagle ta miejscowość staje się całym światem mieszkańców. Każda szosa prowadzi z powrotem. Jedyny most przez rzekę jest zawalony w połowie swej długości.
„Czarna wdowa” rozgrywa się za naszą zachodnią granicą. Henryk jedzie do Budziszyna. O ile ojciec był dla niego znienawidzoną postacią, o tyle chciałby lepiej poznać rodzinę matki.
Śledztwo staje w miejscu. Robert Hunter i jego partner Carlos Garcia nie mają żadnych poszlak. Dokładnie prześledzili życie ofiary i nie potrafili odnaleźć żadnego punktu zaczepienia.
Laura Wilk jest policjantką, która prowadzi śledztwo w sprawie okrutnych morderstw. Zagadkowego sprawcę nazwano Poltergeistem. Do zespołu dołącza Dominik Bielczyk, który ma za sobą szkolenie w FBI.



