Guy Ritchie to jedna z najciekawszych postaci brytyjskiego kina, niedawno zachwalałem ostatni film, który naprawdę warto obejrzeć. Serial „Dżentelmeni” jest fabularnie bardzo podobny do filmu o identycznym tytule, który Ritchie wyreżyserował pięć lat wcześniej.
Netflix
To bezguście i kwintesencja kiczu. Zakończenie można przewidywać już w pierwszym odcinku, a całą fabułę dałoby się zmieścić w jednym średniej długości filmie.
„Rekrut” ma ambicję pokazać nieco prawdziwszą stronę policyjnej pracy. Na przykład to, że używanie broni nie oznacza scen z dzikiego zachodu. Że praca policyjna nie oznacza tylko ścigania groźnych gangsterów.
Czterdzieści lat po pierwszej głośnej sprawie w Beverly Hills policjant Axel Foley przybywa z Detroit z powodu córki, której grozi niebezpieczeństwo.
Rzecz dzieje się dawno temu, bo ponad trzydzieści lat wstecz. Stara kobieta imieniem Lou mieszka na wyspie Orcas tuż u wybrzeży amerykańskich w stanie Waszyngton.
„Rekiny w Sekwanie” mogłyby być całkiem śmieszną i sarkastyczną komedią, ale reżyser zdecydował o zrealizowaniu opowieści na wysokim C.
Brutalny, chwilami mroczny i naturalistyczny serial o San Francisco z końca XIX wieku. Interesujące postacie, w tym główny bohater Ah Sahm, ale także jego siostra Mai Ling, szara eminencja konkurencyjnego gangu.
„Eric” to miniserial Netflixa ze świetną rolą Benedicta Cumberbatcha, jako sfrustrowanego, choć wiecznie pijanego ojca, który rozpaczliwie szuka zaginionego syna.
Fabuła jest prosta jak drut. Ludzie skonstruowali AI, żeby ułatwić sobie życie. Zła AI się zbuntowała. Zainfekowała wszystkie roboty, które zaczęły eliminować ludzkość.
Bohater pewnego dnia postanowił być miły. Pracował w barze i zaoferował darmową herbatę kobiecie, która wydawała się zmęczona, smutna i nieszczęśliwa. Tak zaczęła się jego przygoda ze stalkerką…



