Pełna tajemniczości gotycka opowieść o nieco przewrotnym tytule „Cierniowa ścieżka” tylko pozornie rozgrywa się w Anglii. Zaś naprawdę to jest świat w którym magia istnieje i potrafi być groźna oraz skuteczna.
Akcja rozpoczyna się od wykrycia międzykontynentalnego pocisku rakietowego wystrzelonego w kierunku USA, co wywołuje dramatyczny wyścig z czasem i konieczność podjęcia decyzji o potencjalnym kontrataku w ciągu zaledwie kilkunastu minut.
Amerykanie szukają oświecenia lub relaksu, ignorując jednocześnie ciężką pracę i złożoność życia lokalnego personelu. Prawdziwy dramat w Tajlandii to losy hotelowej obsługi.
Podróż przez malownicze krajobrazy Francji nie jest tylko tłem. To również metafora „błękitu” jako symbolu ulotnego piękna życia.
Postać Phoebe jest metaforą kobiety na życiowym zakręcie, która straciła wszystko, co definiowało jej dotychczasową normalność (małżeństwo, macierzyństwo, kariera).
„Źródło czerni” to studium kondycji ludzkiej w obliczu nieuchronnej zagłady, analizujące, jak ludzie i struktury społeczne reagują na truciznę – dosłowną i metaforyczną – w postapokaliptycznym, mrocznym otoczeniu.
Jeśli szukasz lekkiej rozrywki, filmu, przy którym nie trzeba się zbytnio skupiać i lubisz wcześniejsze dzieła tej pary twórców (Wahlberg i Berg), może to być odpowiedni wybór.
Serial ponownie rozczarowuje. Rozczarowany pozostanie też bohater. Syn Stanisław odkrywa, że jest idiotą stworzonym do małej stabilizacji i odchodzi wraz ukochaną. Aniela gna konno za Maciejem, który odszedł w siną dal.
Przyjemna lektura. Zoya Eld Veriani, dawniej Zoya Svikari, w nowej fabule. Tym razem – myślę – bardziej dla młodzieżowego czytelnika.
To, co lubię najbardziej w powieściach Marka Stelara, to doskonałe osadzenie fabuły w realiach. Intryga kryminalna nie służy tylko samej sobie. Autor dba o historyczny kontekst wydarzeń.



